Jak się odchudzać żeby nie zwariować?


Jak to jest z tą motywacją? Często słyszę: "mam problem z motywacją", "przez dwa tygodnie jest super a później przestaję stosować się do zaleceń" itd...
Drodzy pacjenci, to nie brak Waszej silnej woli jest przyczyną niepowodzeń! Z moich obserwacji wynika, że przyczyna leży w całym postrzeganiu procesu odchudzania. Oto kilka rad jak myśleć o odchudzaniu, żeby nie dać się zwariować:

  1. Traktuj odchudzanie jak proces, zmiany w odżywianiu i stylu życia, które zajmą dłuższy okres czasu. Nie od razu wszystko będzie wychodzić perfekcyjnie. Daj sobie czas.
  2. Pozwól sobie na popełnianie błędów żywieniowych - pamiętaj, że nikt nie żywi się idealnie i od Ciebie również nikt tego nie oczekuje. Celem jest odżywianie się jak najzdrowiej jesteś w stanie, a nie tak jak Pani Iksińska albo blogerka taka czy owaka. Wszystko co będziesz robić wbrew sobie, na siłę, obróci się przeciwko Tobie.
  3. Odchudzanie trzeba zacząć w głowie, być gotowym i otwartym na zmiany i próbowanie nowych smaków. Najgorsze co można zrobić to od razu z czegoś zrezygnować bo "to nie dla mnie", "na pewno mi nie wyjdzie", "przecież ja nigdy tak nie robiłam/em". Radzę spróbować, najlepiej dwa - trzy razy zanim wydamy werdykt, że czegoś nie będziemy robić. 
  4. Dobrze, ale jak pogodzić chęć na frytki i lody ze zdrowym odżywianiem? Odchudzanie nie ma polegać na ciągłym katowaniu się i odmawianiu sobie wszystkich niezdrowych kulinarnych przyjemności. Warto patrzeć na swoje żywienie w kategoriach tygodnia a nie dnia. Jeśli skupiamy się na jednym dniu często jest tak, że jedno "potknięcie" i zjedzenie np. ulubionych lodów w upalny dzień odbieramy jako klęskę. Dużo pacjentów, zwłaszcza na początku zmian żywieniowych, chce osiągnąć chociaż kilka perfekcyjnych dni i w razie wpadki, reszta dnia idzie na straty z powodu wyrzutów sumienia i myślenia, że przez te lody wszystko poszło na marne i trzeba zacząć od nowa jutro. Popełniając ten sam błąd, ale patrząc na cały tydzień żywienia, sytuacja wygląda znacznie bardziej optymistycznie. W tygodniu mamy około 35 posiłków (7 dni po 5 posiłków dziennie). Wyobraźmy sobie, że zjedliśmy 5 gorszych posiłków w tygodniu (upragnione lody, dwa kawałki pizzy na spotkaniu ze znajomymi itd.) - wciąż mamy 30 zdrowych, służących utracie masy ciała! Te pięć gorszych posiłków nie przeważy nad tymi zdrowymi. Jeśli jednak w obliczu potknięcia i zjedzenia czegoś mniej zdrowego zaczynamy "od nowa, od jutra", gorszych posiłków w rozrachunku zrobi się dużo więcej (z powodu posiłków, które odpuszczamy sobie do końca dnia po "żywieniowej wpadce"), co niestety będzie już miało wpływ na efekty całego tygodnia. 
  5. Nie jedz za mało! Zbyt restrykcyjne podejście do ilości/porcji obróci się przeciwko Tobie i to szybciej niż myślisz. Napady głodu pod wieczór czy rzucenie w kąt postanowień o zdrowszym żywieniu po dwóch tygodniach, bardzo często wynikają ze zbyt dużych ograniczeń porcji posiłków a co za tym idzie wartości energetycznej diety. Głodząc się daleko nie zajdziemy. Oprócz samej wartości energetycznej diety bardzo ważne jest to skąd bierzemy energię czyli co jemy. Przykład: można skomponować dietę 1300 kcal bazując jedynie na słodkich napojach gazowanych i chipsach ale z pewnością nie będzie to ani zdrowe ani skuteczne. Pamiętaj, że ułożony dla Ciebie plan żywieniowy zapewnia odpowiedni deficyt energetyczny dla uzyskania zdrowej utraty masy ciała. 

Publikowanie komentarza

0 Komentarze